Tegoroczne zawody były dla mnie bardzo szczęśliwe. Dopisały ryby, towarzystwo, atmosfera, a jedną z nagród za wygrane zawody było … napisanie krótkiej relacji z imprezy.

Areną dla łowców podwodnych było jezioro Chłop, które wbrew powszechnym opiniom okazało się bardzo rybnym i bogatym akwenem. Jezioro to nie jest łatwe dla łowców podwodnych ze względu na kapryśną widoczność oraz małą ilość trzcin, w których da się pływać za przybrzeżnymi rybami. Przeważają w nim stoki z twardym dnem, muliste oraz piaszczyste prześwity w roślinności, piękna flora i znaleźć tam można również i wyspy, zatoki, głębię oraz wypłycenia, czyli wszystko to, czego nam łowcom, potrzeba. O dziwo, na dnie było wyjątkowo mało śmieci. Osobiście wolę nurkować, niż szuwarować. W trzcinach jakoś się nie odnajduję. Hałasuję, denerwuję się, bo o wszystko zaczepiam. Dlatego też już po pierwszych nurkach wiedziałem, że to będzie to i że dobrze będę się czuł właśnie w takich warunkach.



Pogoda

Wyśmienita. Stabilna. Słońce, ciepło, brak wiatru. To też przyczyniło się do dobrych efektów.

Wizura

Do 4-5 metra głębokości czasem miała dobre 3 m. Głębiej spadała do zera. Średnią widoczność oceniłbym jednak na 2+. Przy pochmurnej pogodzie byłoby dużo gorzej.

Wyżywienie i zakwaterowanie

Ośrodek Borowa Zatoka to zdecydowanie dobra baza wypadowa. Może od zewnątrz nie jest zbytnio reprezentacyjny, jednak pozory mylą. Po wejściu do środka, miłe zaskoczenie: odnowione pokoje i czyste łazienki. Samochód możemy bezpiecznie zaparkować na terenie ośrodka. Można też zjeść smaczny, domowy posiłek. To, co zdecydowanie działa na plus, to bliskość wody, rozległy, schludny pomost i plaża. Zdecydowanie polecam.

Gospodarstwo Rybackie LECH Sp. z o.o.

Słowo uznania należy się także gospodarzowi jeziora Chłop, panu Wojciechowi Ferlin. W jeziorze pływają porządne ryby i jest ich naprawdę dużo. Tak okazałych szczupaków, czy okoni nie znajdziemy w wielu jeziorach. Wędkarze mogą psioczyć po Internetach, że ryba wybita prądem czy siatkami. Wszyscy to znamy, niezależnie od województwa, w którym mieszkamy. Tu ryby naprawdę są. Jeśli nie wierzysz, zanurkuj na 4 metry i poleż w bezruchu 2 minuty. Upilnowanie dużej populacji ryb w takim jeziorze nie jest łatwe, ale jak widać, wykonalne. W większości mazurskich jezior jest to niemożliwe.  

Koledzy pływający bliżej brzegu natknęli się na kłusownicze siatki. Coraz bardziej świadomi gospodarze udostępniają swoje wody łowcom podwodnym, ponieważ dobrze wiedzą, że z kłusownikami i kłusownictwem nam zdecydowanie nie po drodze. Informujemy o nich Straż Rybacką.

Bezpieczeństwo, wolne pływanie

Na zawodach zabronione było odpinanie się od bojki oraz podpływanie do drugiego łowcy. To bardzo dobry zakaz. Utrudnia to wpływanie w krzaki. Eliminuje też możliwość postrzelenia innego zawodnika. Podobało mi się również to, że motorówka z ratownikami WOPR pływała wolno po zatokach.

Gołąb
   
Drugiego dnia zawodów startowałem z punktu 2, tj. wąskiego końca jeziora. Subiektywnie sądzę, że łowiecko trudniejsze miejsce niż Borowa Zatoka. Poranna mgła była na tyle duża, że nie było widać drugiego brzegu jeziora, a miałem plan popłynąć właśnie tam. Liczyłem na poranne słońce i zamierzałem polować pod światło. W połowie jeziora znalazłem na wodzie gołębia. Żywy, cały mokry, zziębnięty i przestraszony. Na nogach miał obrączki. Niebieską i jakąś metalową. Leżał na powierzchni z rozłożonym skrzydłami. Zabrałem go na pontonik, żeby biedaczysko trochę przesechł. W ogóle się nie bał. Może zwyczajnie nie miał na to siły? W miarę jak mgła opadała, a słońce stawało się coraz większe, mojemu gołąbkowi obeschły pióra i po kilku nieudanych próbach startu, wreszcie odleciał na drzewo. Nawet nie byłem przesadnie zły, że zafajdał mi pontonik ;-) Pływał za mną na bojce przez parę godzin. Cieszyłem się, że przeżył. Fajne uczucie. W niedzielę rano chodził podobny po pomoście. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, a może to on ;)?

Spotkanie z wędkarzem

Płynąc wzdłuż północno-wschodniego brzegu jeziora natrafiłem na wędkarza. Sklął mnie sromotnie, oskarżył, że jestem kłusownik i zasugerował w niewybrednych słowach, żeby się oddalił. Przeprosiłem i zapytałem gdzie ma zarzuconą wędkę, bo nie widzę. Wskazał miejsce i stwierdził, że i tak tu nie ma ryb, a wszystko co zostało to wystrzelamy. Powiedziałem niemiłemu panu, że tam gdzie zarzucił jest pewnie paręnaście metrów, ryby kręcą się bliżej, przy roślinach. „Panie ja tu łowię 30 lat….”. Już nie ciągnąłem z nim tematu, bo widziałem, że to się mija z celem. Jeszcze raz przeprosiłem i opłynąłem go szerokim łukiem. Jak wracałem, po około godzinie, wędka stała, ale właściciela nie było. Może stąd wziął się brak ryb w tym jeziorze w mniemaniu tego pana. Swoją drogą wprawny wędkarz mógłby tu nieźle połowić. Kwestia dobrania metody i znalezienia miejsca. Przyznam szczerze, że mało widziałem tak rybnych i ciekawych akwenów. Dla spinningistów okonie i szczupaki, w każdej ilości i rozmiarze. Pokaźne liny i karpie to też efekt dobrego gospodarowania i zarybień. Słyszałem też opowieści o dużych leszczach z Chłopa. Dobry wędkarz naprawdę mógłby tu spędzić fajny urlop, a każdy łowca na pewno podpowiedziałby, gdzie widział ryby czy godne uwagi miejsce do zanęcenia. Do tego potrzebna jest jednak łódka i odrobina wytrwałości. Także jeśli ktoś zaplanuje wędkarską wyprawę nad to jezioro, należy o tym pamiętać.

Wymiary 60 i 25

Świetnym pomysłem okazało się podwyższenie dolnego wymiaru szczupaka do 60 cm oraz innych wymienionych w regulaminie zawodów ryb do minimum 25 cm. Łowcy przypływali z wymiarowymi rybami i nie było drastycznych pomyłek przy szacowaniu wymiaru ryby. To świadczy też o wysokim stopniu dojrzałości zawodników. Idea 60+ bardzo nam się podoba i fajnie byłoby ją wprowadzić także do wiosennych zawodów.

Z roku na rok poziom zawodników rośnie. Jesteśmy bardziej wytrenowani, mamy lepszy sprzęt i więcej podwodnych doświadczeń. Podróżujemy po świecie i polujemy również w słonych wodach z całkiem dobrymi efektami. Może kiedyś przyjdzie taki moment, że zaistniejemy na jakiś Międzynarodowych zawodach …

Na zakończenie chciałbym bardzo podziękować organizatorom i sędziom zawodów. Mnóstwo Waszej pracy pozwoliło spiąć te 4 dni w jedną całość. Marku, nie wiem jak Ty to robisz, że udaje Ci się załatwić takie jezioro do polowania. Wielkie słowa uznania! Dziękujemy także Panu Wojtkowi za udostępnienie jeziora, ratownikom WOPR, Policji i wszystkim zawodnikom oraz osobom towarzyszącym za stworzenie świetnej atmosfery mistrzostw. Do zobaczenia na kolejnej imprezie!

Kilka zdjęć z imprezy w naszej galerii ...

Marcin Janowski

 
GŁÓWNI PARTNERZY
PARTNERZY 2017
PATRONATY MEDIALNE 2017
ZAPRZYJAŹNIONE STRONY

Foto migawki

24fp.jpg