W tym roku, nietypowo, zawody miały odbywać się „w morzu”. Miejscem spotkania był sympatyczny, aczkolwiek dość wietrzny Kołobrzeg. Na zawody jechałem po kilkunastu treningach, zarówno w jeziorach, jak i w morzu. Wszak były to już trzecie zawody, w których chciałem uczestniczyć w tym roku ;-). Na odprawie okazało się, że liczba uczestników jest mniejsza, niż zwykle. Powodem były na pewno zupełnie inne warunki niż dotychczas, w jakich miały się rozgrywać tegoroczne zawody. Morze to jednak inna woda, niż jezioro i nie wszyscy mają do niego łatwy dostęp, żeby potrenować. Wszyscy się tego spodziewali. Ostatecznie na starcie stanęło 16 osób, w tym jedna przedstawicielka płci pięknej. Do zawodów wyznaczony został odcinek pomiędzy plażą Podczele, a hotelem Arka. Biuro i centrum dowodzenia mieściło się w Kamiennym Szańcu, gdzie Organizatorzy zarezerwowali wielki namiot.

Początek zawodów zasygnalizowała raca i weszliśmy do wody. Większość z nas od razu, reszta miała inną taktykę na ten dzień. Koniec końców wszyscy zanurzyliśmy się w wodzie o temperaturze 13-15 stopni. Nie było źle. Gorzej było z widocznością pod wodą. Do głębokości 7 m oscylowała w granicach 0,5-1m. Dopiero poniżej 7 m wyraźnie się poprawiała i mam wrażenie, że czasem było to nawet ok. 3 m. Tylko problem polegał na tym, że ryby też w większości były poniżej 7 m … Nie było łatwo.

Na początek postanowiłem odwiedzić wrak, mieszczący się w strefie zawodów. Prawie godzina płynięcia pod prąd i falę dały mi się we znaki, ale było warto. Liczne komory, szczeliny i zakamarki były co prawda bez ich stałych mieszkańców, ale strasznie fajnie się je „zwiedzało”. Nieco zawiedziony, po godzinie eksploracji wraku, ruszyłem w teren szukać głazów i kamienisk. Zdecydowanie dalej od brzegu. Maksymalnie, jak pokazał mój „zegarek”, byłem na 9,8 m. Czasy oscylowały około minuty na zanurzenie. Niewiele, ale tłumaczyłem sobie to zmęczeniem z początku zawodów. W każdym razie w trakcie 124 nurkowań widziałem w sumie 4 flądry. Dwie udało się strzelić, reszta była szybsza. Niestety słaba widoczność nie pozwalała na skrócenie czasu reakcji. Tak czy siak do brzegu wracałem w nie najlepszym nastroju, bo plan był taki, żeby obronić tytuł mistrzowski z zeszłego roku, a tu tylko dwie fląderki …

Po wyjściu z wody (przy okazji jeszcze raz dziękuję kolegom, którzy mi w tym pomogli) okazało się, że z wyjątkiem Jacka Malinowskiego, który złowił sporo rybek, pozostali zawodnicy też mieli po jednej, lub dwie flądry. Pojawiła się zatem mała szansa na „pudło” ;-).

W trakcie ważenia ryb moje nadzieje na niezłe miejsce jeszcze wzrosły, kiedy okazało się, że kilka rybek Jacka jest nieco za krótkich na punktację. Do walki o podium pozostały tak naprawdę trzy osoby. Każda z dwoma flądrami i jedna dodatkowo z babką byczą. Ważenie i mierzenie przebiegło nadzwyczaj sprawnie i na tabeli wyników moje nazwisko ukazało się na pozycji 3. Tytułu nie obroniłem, ale w tych warunkach jakie były, 3 miejsce uważam za swój sukces. Ciężko z resztą wypracowany. Moja radość z każdą chwilą już potem tylko rosła, kiedy okazało się, że wygrałem klasyfikację wśród Ochotniczych Straży Pożarnych i Służb, a na końcu klasyfikację Oldboy…

Ale po kolei.

Po ogłoszeniu wyników nikt nie zgłosił protestu więc ok. godziny 19.00  Mistrzem Polski w Łowiectwie Podwodnym został Tomek Chmielewski – jeszcze raz gratulacje! Wicemistrzem Robert Rivera – również gratulacje, a ja zdobyłem trzecie miejsce! Największą rybę złowił Jan Więcławski i jednocześnie był to jedyny turbot zawodów. Jak już wspomniałem, wygrałem klasyfikację OSP, a ze mną na podium stanęli moi koledzy z Kadry Narodowej czyli Janek Więcławski i Maciek Jaworski – gratulacje Panowie. I w końcu dochodzimy do klasyfikacji Oldboy. Moja nieoceniona małżonka Ania mówi tak… boy to chłopiec, old czyli starszy… czyli tak naprawdę, to oldboy należy tłumaczyć jako „nastolatek” ;-). I tej wersji będę się trzymał odkąd wygrałem tą kategorię J! Drugie miejsce zajął  będący ciągle w znakomitej kondycji, Janek Więcławski. Trzeciego miejsca nie było.

A jak to się stało, że zostałem w tym roku Oldbojem? Pozwólcie, że tą informację zachowam póki co dla siebie. Jeśli jednak jesteście bardzo ciekawi, to spotkajmy się w Kołobrzegu w przyszłym roku na kolejnych Mistrzostwach, rozgrywanych w sympatycznym, aczkolwiek (w tym roku) dość wietrznym Kołobrzegu. I niech nikt nie będzie pewien, co się wydarzy za rok. Tegoroczne Mistrzostwa zaskoczyły wielu i to zapewne jeszcze nie koniec.

Ja się wybieram, a Wy?

Grzegorz Gołąbek



Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

CO NOWEGO...?

14.09.2019
Maciej Dobek o przysłowiowy rybi ogon wygrywa tytuł Najlepszego Łowcy 2019, kolejne miejsca zajmują Marek Ziomek (II) oraz Denys Inatchenko (III).
W klasyfikacji drużynowej wygrywają ZIMORODKI [Denys Ignatchenko, Maciej Dobek, Mirosław Pawliszyn], przed HUNTER SUB 1 [Krzysztof Mazurek, Krzysztof Cybulski, Marek Ziomek] (II) oraz POLSKĄ PÓŁNOCNĄ [Bogusław Marczak, Jan Więcławski]
Gratulujemy


11.08.2019
Marek Ziomek ponownie wygrywa tym razem Mistrzostwa Klubu Barakuda 2019, kolejne miejsca zajmują Maciej Dobek (II) oraz Piotr Tomczak (III). Link do artykułu lokalnej gazety.
Gratulujemy


16.06.2019
Marek Ziomek wygrywa XLVII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski 2019 i tym samym zostaje Mistrzem Polski 2019 w łowiectwie podwodnym, II i III miejsce zajęli kolejno Paweł Skwierawski i Maciej Dobek.
Gratulujemy nowemu Mistrzowi.


01.06.2019
Zamknęliśmy głosowanie na miejsce jesiennych zawodów. Stosunkiem głosów 22:19 wybraliśmy j.Osiek/j.Lipie. Wszystkim głosującym dziękujemy za wyrażenie swojej opinii. :)


09.02.2019
Nasza Koleżanka, AGNIESZKA KALSKA, podczas zawodów na Łotwie ustanowiła nowy Rekord Polski w statyce z czasem 7 min 2 s.                          Gratulujemy!

09.02.2019
Dodaliśmy do artykułów z zawodów z roku 2018 galerię zdjęć.


08.01.2019
Wysokość składki członkowskiej na rok 2019 nie uległa zmianie w stosunku do roku poprzedniego i wynosi 150 zł.


KALENDARZ IMPREZ
GŁÓWNI PARTNERZY
PATRONATY MEDIALNE 2019
ZAPRZYJAŹNIONE STRONY